Pięciolatki pod okiem psychologów
24 lipca 2008, 15:13 Komentarzy: 0 |
Ocena: 3.60 (5 głosów)
Autor: emka
Ministerstwo Edukacji zapowiada wprowadzenie obowiązkowych psychologicznych badań pięciolatków - mają one ułatwić rodzicom decyzję o wysłaniu dziecka do szkoły w wieku sześciu lat.

źródło: wiadomosci24.pl
Jak wyjaśnia wrocławska „Gazeta Wyborcza”, pomysł ma związek z reformą oświaty, którą na początku lipca ogłosiła minister edukacji Katarzyna Hall. Zgodnie z planami, już 1 września 2009 roku do szkoły pójdą pierwsze sześciolatki, czyli dzieci, które do tej pory miały obowiązek uczęszczania do zerówek.
MEN chce rozłożyć obniżenie wieku szkolnego na trzy lata. Każdego roku do pierwszej klasy pójdą siedmiolatki i część sześciolatków. Rodzice sześciolatków będą mieli prawo odmówić obowiązku szkolnego, jeśli uznają, że ich dziecko nie jest do tego gotowe. Żeby ułatwić im podjęcie decyzji, resort ustalił, że pięciolatki powinny być zdiagnozowane przez specjalistów.
Janina Jakubowska z Dolnośląskiego Kuratorium Oświaty przyznaje: - Na razie to tylko projekt. Nie wyszło jeszcze rozporządzenie w tej sprawie. Mogę jedynie potwierdzić, że przebadane mają być pięciolatki, które uczęszczają do przedszkoli. Diagnozę będą mogli przeprowadzać nie tylko psycholodzy, ale też nauczyciele w przedszkolach.
Mimo oceny specjalistów, ostateczna decyzja co do rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie będzie należała do rodziców. MEN zakłada, że badania będą się odbywać w przyjaznej atmosferze – psycholog albo nauczyciel po prostu zada pięciolatkowi kilka pytań.
Lilla Jaroń, dyrektorka Wydziału Edukacji UM: - Zapewnimy dodatkowe godziny na diagnozy w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Myślę, że badania najbardziej przydadzą się tym dzieciom, które nie chodziły do przedszkola. Resztę mogą ocenić sami nauczyciele przedszkolni.
Co na to rodzice? Na forum portalu gazeta.pl projekt nie spotkał się raczej z pozytywną opinią. Internauci nazywają go marnotrawstwem pieniędzy, które można by przeznaczyć chociażby na obowiązkowe badania stomatologiczne i ortopedyczne, na które NFZ ostatnio podobno nie miał funduszy.
Na podstawie: Gazeta Wyborcza Wrocław